To dzieje się samo. Wywiad z Andrzejem Zamenhofem z zespołu Hańba!
Jakie emocje towarzyszą dziesięcioleciu i trasie koncertowej?
Jesteśmy świeżo po koncercie jubileuszowym. Było dużo wzruszenia, bardzo pozytywnych emocji i poczucie, że jest sens jeszcze to robić, dalej grać. Na koncerty przyjechali ludzie z całej Polski – a niektórzy też przylecieli i zza granicy. To zaskakujące, że Hańba! trwa już dziesięć lat.
Czy sytuacja polityczna w Polsce dziesięć lat temu popchnęła Was do utworzenia zespołu w tak osobliwej konwencji, którą wtedy przyjęliście?
Tak. Mogę wypowiedzieć się ze swojej perspektywy. W tamtym czasie byliśmy dużymi optymistami. Wydawało nam się, że świat stoi otworem, a Polska się rozwija. Weszliśmy przecież do Unii Europejskiej. Skrajnie nacjonalistyczne, narodowe ruchy sprawiały wtedy wrażenie marginesu – czegoś, co praktycznie nie istnieje. Pochodzę z Tomaszowa Mazowieckiego, robotniczego miasta spod Łodzi. Tam nie spotykałem się w ogóle z takimi ruchami. Gdy przyjechaliśmy do Krakowa – pełni energii i wiary w przyszłość – doszliśmy do wniosku, że trochę nie ma się przeciwko czemu buntować. Oczywiście można się było sprzeciwiać kapitalizmowi, nadprodukcji, konsumpcji, ale to bardzo oklepane tematy. Stwierdziliśmy więc, że się cofniemy w czasie – do okresu, gdy ludzie mieli mocne powody ku temu, by kontestować rzeczywistość i buntować się przeciw niej. To dobre, świetlane podejście do historii na pewno było powodem stworzenia Hańby!
A jak zmieniał się zespół wraz ze zmianą historii?
Te nasze dwie historie mocno się ze sobą zsynchronizowały – czas rzeczywisty z tym, który sobie przyjęliśmy w naszym zespole – z latami 30. XX wieku. Było to wręcz przerażające. Gdy zaczynaliśmy grać, to wydawało nam się, że śpiewamy o czymś, co jest już nieaktualne, a piosenka Narutowicz o śmierci prezydenta nie może wzbudzać żadnych kontrowersji. Dotyczy ona przecież człowieka, który prawdopodobnie był chory psychicznie i pod wpływem skrajnie nacjonalistycznych idei zastrzelił demokratycznie wybranego prezydenta – kimkolwiek ten prezydent by nie był. Jednak gdy zaczęliśmy ją grać, to stała się jedną z naszych najbardziej kontrowersyjnych piosenek. Okazało się przy tym, że istnieje spora grupa ludzi, która uważa Eligiusza Niewiadomskiego za bohatera.
Smutno biją wszystkie dzwony
Każdy ksiądz grzmi ze swej ambony
Gazety wieszczą ludowi
Zmarł Prezydent Narutowicz
Teraz wstydź się za swe słowa
Niech sumienie cię zachowa
Może Bóg tobie wybaczy
Żeś historii bieg wypaczył
Mordercą jego nienawiść
Jaką go ten naród darzył
Upust znalazła w postaci szaleńca
Jego krew na waszych rękach
Eligiuszu Niewiadomski
Jesteś zdrajcą całej Polski
Spójrz na ciało prezydenta
Jego krew na twoich rękach
Podobnie było w przypadku Narodowców – byliśmy przekonani, że to już nieaktualny temat… A w 2013 roku odbył się w stolicy pierwszy wielki marsz w Dniu Niepodległości, któremu towarzyszyły zamieszki, ataki na skłoty, czy bitwy na ulicach.
Ulicami idą chłopcy
I śpiewają bycze pieśni
Żeby Polskę wszyscy obcy
Opuścili jak najwcześniej
Idą idą szeregami i tak piszą na parkanach
Precz z komuną precz z Żydami
Cała Polska zapisana
Wali marszu tupot stukot
Aż tu serce chce wyskoczyć
Temu szybkę bombką stłuką
Tego pięścią między oczy
Oni Polscy bohaterzy
Politycy świetni mówcy
Kwiat młodzieży w ONRze
Piękni chłopcy dziarscy chłopcy
Dzielni chłopcy faszystowscy
To z żydowską walczą hydrą
Narodowych chłopców szyki
Jak żyd zbroi to mu wydrą
Podłe ślepia scyzorykiem
Każdy z nich ojczyzny broni
Że aż patrzeć na nich miło
Pewnie gdyby dziś nie oni
Już by Polski tej nie było
Przed komuny wrażą tonią
Oni dzierżą straż nad Wisłą
Oni jedno dzisiaj bronią
I rolnictwa
I przemysłu
Oni Polscy bohaterzy
Politycy świetni mówcy
Kwiat młodzieży w ONRze
Piękni chłopcy dziarscy chłopcy
Dzielni chłopcy faszystowscy
Oni kupców katolików
Podtrzymują dzielnie sami
Oni nawet robotników
Bronią przed robotnikami
Dzięki nim dziś polska idzie
Pełnić misję swą na zachód
I bogaci nawet żydzi
Pomagają dziś ze strachu
I z mocą boską i niemiecką
Oni górą będą wszędzie
Jak dorośniesz moje dziecko
Narodowcem takim będziesz
Oni Polscy bohaterzy
Politycy świetni mówcy
Kwiat młodzieży w ONRze
Piękni chłopcy dziarscy chłopcy
Dzielni chłopcy faszystowscy
Narodowcy narodowcy
Dzielni chłopcy faszystowscy
Było to szokujące – można by powiedzieć, że skala była jeszcze większa, niż miało to miejsce w międzywojniu. Naprawdę, świat się bardzo zmienił. Albo to jego postrzeganie się zmieniło, bo tak naprawdę zawsze taki był, a to my zaczęliśmy się więcej tym światem interesować? Bo te skrajne ruchy trwały poza mainstreamem, a w 2013 roku po prostu znów wyszły na wierzch, do czego w pewnym stopniu przyczynił się również Internet.
Czy mógłbyś opowiedzieć więcej o kontrowersjach, które wywołały piosenki Narutowicz i Narodowcy?
Gdy zaczęliśmy ją grać, to w tym czasie zapraszały nas festiwale historyczne Jednym z nich była Odyseja Historyczna w Kutnie, przy której działały zamknięte grupy. Nagle okazało się, że są tam osoby, dla których Eligiusz Niewiadomski jest bohaterem. Zszokowało mnie, że to duża grupa ludzi i ich głos w ogóle pojawia się w dyskusji! Chwalenie zaburzonego mordercy, który w imię ideologii zabija prezydenta nie powinno moim zdaniem być w ogóle brane pod uwagę. A tu musieliśmy się jeszcze tłumaczyć – to było absurdalne.
Z Narodowcami, a wcześniej z piosenką Żydokomuna, która jest mniej oczywista, problem był taki, że festiwale postrzegały nas jako antysemitów. Środowiska i kluby punkowe nie do końca wiedziały, o co nam chodzi. Nie były pewne, czy to jest aby na pewno ironia, czy my może jednak na poważnie śpiewamy teksty „Precz z komuną, precz z Żydami”. Towarzyszyło nam wtedy niezrozumienie.
Rozumiem tę postawę – to, że ktoś po usłyszeniu fragmentu wyrwanego z kontekstu, nie czytając o naszej działalności i przeprowadzonych z nami wywiadów, mógł uznać, że śpiewamy te piosenki na serio. Żeby rozwiać kontrowersje i sprawić, abyśmy byli odbierani tak, jak tego chcemy, przy okazji pierwszej trasy koncertowej poprosiliśmy Stowarzyszenie Nigdy Więcej o patronat. Ich logo – łapka z hasłem „Stop rasizmowi w muzyce” – trafiło na plakaty i towarzyszyło wszystkim informacjom prasowym. Nie chcieliśmy, żeby ludzie odbierali nas jako narodowców czy faszystów.
W 2020 roku wydaliście album Nikt nam nie zrobił nic, w którym została zaprezentowana historia alternatywna. Polska triumfuje nad Niemcami, stając się potężnym państwem. Skąd pomysł, by pójść w tym kierunku?
Gdy zespół Hańba! powstał w 2013 roku założyliśmy, że w naszej historii jest rok 1933. Przez kolejne lata szliśmy chronologicznie przez czas międzywojnia – aż dotarliśmy do roku 2019, czyli w naszej ramie historycznej 1939. Wszyscy nasi słuchacze czekali, co się stanie z zespołem Hańba! – zastanawiając się, czy zakończymy działalność, czy może jednak wejdziemy w świat wojny i zaczniemy śpiewać piosenki wojenne. O tej wojnie zresztą „wieszczyliśmy”, sięgając do różnych, profetycznych tekstów, pochodzących z okresu przedwojennego. Stąd uznano, że prawdopodobnie w 2020 roku będziemy już śpiewać o II wojnie światowej.
My jednak chcieliśmy uciec z tej pułapki i nie wchodzić w narrację martyrologiczną i historyczną. Wykorzystaliśmy pomysł Ziemowita Szczerka, który w książkach Rzeczpospolita zwycięska i Cham z kulą w głowie stworzył wizję alternatywną. Wedle niej Niemcy przegrywają wojnę już na samym początku, a Polacy wraz z aliantami, Francją i Anglią, błyskawicznie wygrywają i stają się wielkim mocarstwem w Europie Środkowej, wchłaniając po drodze Słowację. Polska zostaje silnym kolosem na glinianych nogach – autorytarnym, faszystowskim państwem.
Świat, który opisywał w książkach Ziemowit Szczerek, od początku istnienia Hańby! bardzo nas inspirował. Zresztą bardzo szybko się poznaliśmy – napisał nawet wstęp do naszej pierwszej płyty, a potem stworzył tekst jednej z piosenek. W końcu poprosiliśmy go, żeby zrealizować razem cały album. Chcieliśmy pójść w kierunku jego historii alternatywnej i namówiliśmy go do napisania tekstów utworów. Ziemowit to bardzo twórcza, kreatywna osoba – i od razu wysłał nam z trzy, cztery teksty, potem kolejne, i bardzo szybko zebrał się materiał na całą płytę. Zbiegło się to w czasie z jego pracą nad „Chamem z kulą w głowie”. To kryminał noir rozgrywający się we współczesnych czasach, ale z tej historii alternatywnej, w której Polska wygrywa wojnę i nie ma Holokaustu. To państwo jest wieloetniczne i wielokulturowe, z czym władze sobie nie potrafią poradzić, stąd kraj się sypie. Tak właśnie powstała płyta Nikt nam nie zrobił nic.
I jak ta płyta rezonuje ze współczesną polityką? Bo mam wrażenie, że za jej pomocą chcieliście pośrednio opowiedzieć również i o obecnej Polsce.
Trzeba by zapytać autora większości tekstów – Ziemowita Szczerka. Mogę odpowiedzieć jednak, że tak – i to bardzo smutne, że rzeczy o których śpiewamy, można bardzo łatwo odnieść do aktualnych wydarzeń. Przez jakiś czas mieliśmy pokusę, aby komentować rzeczywistość. Zawsze jednak czekaliśmy z tekstami, aby szły chronologicznie z wydarzeniami, o których chcemy opowiadać i pasowały do koncepcji płyt. Staramy się dla każdego albumu utrzymać jeden koncept, spójną historię.
Pamiętam tekst o uchodźcach Płyną okręty. Odkryliśmy go, gdy temat kryzysu uchodźczego był jeszcze świeży. Był rok 2016, a miliony uchodźców napływały do Europy. Towarzyszyły temu nastroje antyuchodźcze, budowanie murów na granicy Węgier i Serbii. Chcieliśmy natychmiast wykorzystać ten utwór, ale uznaliśmy, że będziemy się trzymać chronologii i poczekamy z tą piosenką do roku 1939 – do wydarzeń, o których opowiadał ten tekst, a więc wydarzeń przedwojennych. Wydaliśmy wtedy płytę 1939.
Trzeba przyznać, że obecne sytuacje polityczne są bardzo powtarzalne. Dlatego wydaje się, że chcemy komentować rzeczywistość, odnosić się do niej. A tak naprawdę to „dzieje się samo”.
Jakie utwory wykonujecie na obecnej trasie koncertowej?
Na kryzysowej trasie koncertowej, która jest też trasą jubileuszową, mamy ograniczone możliwości techniczne: gramy czysto akustycznie. Stąd nie wykonujemy większości utworów z płyty „Nikt nam nie zrobił nic”, na której poszerzyliśmy instrumentarium. Chcemy się ograniczyć do podstawowego brzmienia, z jakim zaczynaliśmy działalność: akordeonu, tuby, banjo, bęben, śpiewu oraz klarnetu wymiennie z akordeonem. Bazujemy głównie na utworach z pierwszej płyty. Ostatnio ją sobie odświeżyliśmy i odkryliśmy, że się za nimi stęskniliśmy.
Jednocześnie trasa kryzysowa jest również zapowiedzią naszej nowej płyty, którą planujemy wydać po jej zakończeniu. Będzie miała tytuł „Kryzys” i ukaże się 1 maja. Nie planujemy wrzucać do internetu wcześniej żadnych singli, więc jeśli ktoś chciałby posłuchać piosenek z tego nadchodzącego wydawnictwa, to zapraszam na koncerty.
Rozmawiał Marek S. Bochniarz
Wywiad został przeprowadzony 8 marca










