Samo przez się. Wystawa Krystyny Piotrowskiej „Widzę się” w Galerii CPK Fundacji Czas Kobiet

Data wydarzenia: 
29 czerwiec 2023 - 31 lipiec 2023
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
Fot. Maciej Krajewski
„Widzę się” - widok wystawy
„Widzę się” - widok wystawy
wystawa „Widzę się”

W czwartek 29 czerwca 2023 roku odbyła się oficjalna inauguracja nowej siedziby Fundacji Czas Kobiet w Poznaniu. Z tej okazji otwarto wystawę prac Krystyny Piotrowskiej Widzę się.

– Witam wszystkich serdecznie. Bardzo się cieszę, że tak licznie przybyliście na otwarcie naszego nowego miejsca – Fundacji Czas Kobiet. Chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy nas w tym trudnym czasie w różny sposób wspierali – nie tylko finansowo i materialnie, ale przede wszystkim duchowo. Szczególnie dziękuję tym, którzy przyczynili się do tego, że już mamy nową siedzibę, zwłaszcza panu prezydentowi Jędrzejowi Solarskiemu. Będziemy nadal pracować i udzielać pomocy kobietom, których prawa są łamane. Przede wszystkim bardzo dziękuję naszym wolontariuszkom. Bez względu na sytuację i brak własnego lokum, cały czas udzielały wsparcia zgłaszającym się do nas kobietom. Chciałabym szczególnie podziękować Honoracie Kostro, bez której nie mogłybyśmy tak sprawnie funkcjonować. – powiedziała członkini zarządu Anna Świątkowska Gałkiewicz, inaugurując istnienie w nowym miejscu Galerii CPK wernisażem wystawy Krystyny Piotrowskiej Widzę się.

Kuratorka wystawy Izabela Kowalczyk zwróciła uwagę na wiedzę popularną, choć funkcjonującą czasem poza świadomością – mianowicie istnienie dużej różnicy między postrzeganiem wzrokowym siebie w odbiciu lustrzanym (pomniejszonym i odwróconym) względem odbioru naszej twarzy przez innych ludzi.

– Wystawa mówi o tym, jak postrzegamy siebie i jak postrzegają nas inni. To pytanie o odbiór naszej wizualności, twarzy. Krystyna Piotrowska wspaniałymi autoportretami daje nam przegląd swojej historii i biografii. Pyta nas również o to, jak się zmieniamy i co to oznacza – czy ten wygląd oddaje nasz charakter, kim tak naprawdę jesteśmy. Na początku w jej sztuce pojawiały się tematy feministyczne i kobiece, ale z czasem pojawił się, stając się bardzo ważny, temat żydowskiej historii, rodziny. Te dwa tematy są bardzo mocno ze sobą połączone. Namawiam do tego, aby szukać w tych wspaniałych obrazach różnych tropów związanych z historią i postrzeganiem siebie – zwróciła uwagę kuratorka.

Mówić o sobie

Widzę się to obrazowa podróż, wiodąca w czasie przez kilka dekad. Ukazuje, jak zmieniała się twarz Piotrowskiej i w jaki sposób za pomocą twórczości postrzegała samą siebie niegdyś, a jak widzi się obecnie. Najstarsze z prezentowanych prac powstały jeszcze w latach 70, a najnowsze dzieło zostało ukończone niedawno – raptem w tym roku.

– Wydaje mi się, że w tym miejscu – galerii Fundacji Czasu Kobiet – wystawa nabiera jeszcze jednego aspektu. Od momentu, gdy tu jestem i spotykam te wspaniałe kobiety, to wydaje mi się, że mężczyźni, którzy tu przychodzą, również stają się bardziej łagodni i mili. Wystawę zaczęłam przygotowywać w kontekście tego, że będzie pokazywana w miejscu poświęconym kobietom. Widzenie się, autoportret stał się momentem wyjścia do zrobienia tej ekspozycji. Jak się pracuje czterdzieści lat w sztuce, to tych prac jest dużo więcej. Bardzo ciekawe było dla mnie wyłuskiwanie ze starych prac tych, które mówią o sobie – przyznała Piotrowska. – Na początku czułam dużo tremy, ale kontakt z fundacją był bardzo przyjacielski i przestałam się bać – dodała.

Twarz kobiety

Gdy w sztuce renesansowej autoportret artysty został wprowadzony jako indywidualny typ przedstawienia, za jego pomocą malarze – idąc drogą „architektów” – mistrzów kamieniarskich, zarządzających budową katedr – walczyli o wyrwanie się z anonimowości, o podmiotowość i uznanie ich jako autorów. Jednym z prekursorów tej walki był Albrecht Dürer, który tworzył swoje wizerunki na wzór bogatych patronów. Stąd przywdziewał piękne, drogie szaty i otaczał się znaczącymi artefaktami – niczym świadomy swej władzy król, trzymający regalia swej władzy. Poszedł też w kierunku bliskim bluźnierstwa, upodabniając się do Chrystusa.

Czy sięganie po ten kilkusetletni gatunek pełni dla Piotrowskiej podobną rolę w stosunku do walki o prawa i podmiotowość kobiet? Jej serie autoportretów z lato 80. odruchowo można przecież czytać względem refleksji typowych dla trzeciej fali feminizmu. Metodycznie dokonywane przez nią dekonstrukcje twarzy podważają spójność publicznej persony jako wykreślonej przez rygory, ramy męskiego spojrzenia. Artystka powtarza owal twarzy, na który nakłada numerowane wyrazy oczu i ust, niczym z uniwersalnego katalogu dopuszczalnych/możliwych napięć mięśni twarzy – tego, co kobiecie można wyrazić, i jaka być powinna. Ze względu na żydowską tożsamość, to katalogowanie przybiera też jeszcze bardziej upiorny wymiar.

I tak Piotrowska cierpliwie fragmentuje, kadruje, wycina i przenosi geometryczne pola; dzieli „przedziera” i przykleja strzępki rysunków. To jeszcze twarz, czy raczej już tylko pogmatwany zbiór rozrzuconych detali, które podważają sens uśmiechu, za którym kryją się zgoła inne emocje?

Lata 90. to z kolei Ćwiczenia z olśnienia i na poły akademickie, chłodne sprawdzanie, w jaki sposób manipulowanie światłem zmienia krajobraz twarzy. Ta twarz jest równocześnie poręcznym i nieznośnym bytem fizycznym, którego częściami składowymi można manipulować do momentu, aż dociera się do maski – obrazu sprawiającego wrażenie nienaturalnego, obcego, odrealnionego.

Później, w nowym wieku XXI, Piotrowska w cyklu Moja, twoja, prawa, lewa delikatnie dzieli twarz dłonią. Gest sprawia wrażenie bardziej ludzkiego, wręcz czułego, a twarz jest oddana werystycznie i drobiazgowo, z porami ciała i zagięciami w skórze naznaczonymi przez czas. W ostatnich latach artysta przetwarza konwencjonalność (niesłusznie uznawanego za naiwne) monidła, na nowo przerabiając swój wizerunek w oparciu o fotografie, które powstały jakby jako ilustracja trywialnego zwrotu „zróbmy sobie zdjęcie na pamiątkę”. Czy w tych „portretach szczęścia”, jak je sama określa, gdy wykonuje je dla przyjaciół i szczebrzeszan, również i ona znajduje czystą radość i świat idealny? Dla siebie przeznacza chyba jednak los inny, wyzbyty z prostej satysfakcji i obciążony spojrzeniem krytycznym, ironią, ambiwalencją, zwątpieniem, opatrzony wiecznym nawiasem i irytującą umową. Jeśli pojawia się uśmiech – to zawsze jest choć lekko cierpki.

Twarz widziana przez innych

W tekście kuratorskim Izabela Kowalczyk pisze:

Krystyna Piotrowska odnosi się w swojej sztuce do problemów autoidentyfikacji, kobiecej tożsamości, a także do pamięci Zagłady. Od samego początku swojej twórczej drogi zajmuje się autoportretem, stawiając pytanie o odzwierciedlenie własnego „ja” poprzez wizerunki. Te, z jednej strony ulegają ciągłym przemianom związanym z upływem czasu, zaś z drugiej – wciąż odzwierciedlają charakterystyczne rysy artystki.

Kowalczyk zastanawia się, czy spoglądając na siebie kobieta może się sobie tak po prostu przyjrzeć, czy też raczej uwewnętrznia „męskie spojrzenie” – wskazując, że:

(…) Krystyna Piotrowska wciąż prowadziła eksperymenty z własnym wizerunkiem, w niektórych pracach pozwalając sobie na odejście od wymogów bycia atrakcyjną i budzącą pożądanie na rzecz zabawy z własną twarzą i swoistej drwiny z tego kulturowego spojrzenia. Innym razem rozbijała własny wizerunek na kawałki, ukazując swą twarz niczym w popękanym zwierciadle, co z kolei ponownie prowokowało pytanie o to, jak widzą nas inni, co wpływa na spójność postrzegania naszej osobowości, która przecież może składać się z bardzo różnych elementów1.

Jakimi określeniami można zatem opatrzyć osobę i twarz Krystyny Piotrowskiej? W katalogu towarzyszącemu wystawie czytamy, że artystka „widzi się” tak:

Jesteś kobietą, jesteś matką, jesteś Polką, ślązaczką, jesteś Europejką, jesteś Żydówką, jesteś ateistką, blondynką, szatynką, dużą, małą, grubą, młodą, starą, jesteś artystką, graficzką, robisz video, instalacje, sztukę feministyczną, po prostu sztukę, jesteś mężatką, jedno dziecko, zdrową, chorą, trochę chorą (to wiek), (…), urodziłaś się pod znakiem Barana, jesteś leniwa (...), roztargniona, niecierpliwa, złośliwa, dobra, zła, lubisz tańczyć, śpiewać też, niestety fałszujesz, lubisz słodycze, sezamki i pieniące się zozole. (...)2

Marek S. Bochniarz

 

Krystyna Piotrowska
wystawa Widzę się
kuratorka: Izabela Kowalczyk
wernisaż 29.06, g. 18
wystawa czynna pon-pt w godz. 9-17 do 31 sierpnia
Galerii CPK Fundacji Czas Kobiet
Aleje Marcinkowskie 24, Poznań

1I. Kowalczyk, tekst wprowadzający, [w:] Widzę się. Katalog wystawy, Poznań 2023, s. 3.

2K. Piotrowska, „Widzę się”, [w:] op. cit., s. 22.

© Copyright 2014