Miasto fizyczne, miasto mityczne

Marek S. Bochniarz

Święte miasto judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Przestrzeń
wielokulturowa: zarówno ta jak najbardziej namacalna, jak i metafizyczna,
wytwór wyobraźni, kierunek myśli i cel różnego rodzaju pielgrzymek
– w tym i tych fantasmagorycznych. Właśnie taką, wielowymiarową
Jerozolimę możemy odkrywać na wystawie Drogi do Jerozolimy
w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Joanna Kilian, zastępczyni dyrektorki ds. naukowych, otwierając
wystawę, przywołała słowa Zbigniewa Herberta, który chciał mieć
grób w Jeruzalem. Dobrze oddaje to charakter tej ekspozycji, opartej
w dużej mierze o zbiory polskie i w intrygujący sposób odnoszącej się
do lokalnej historii.
– O Jerozolimie marzyli poeci, filozofowie, artyści wszystkich wieków
i wszystkich kultur. Przez wieki poszukiwano tam ojczyzny prawdziwej
mądrości, duchowych metamorfoz, wyśnionej przez archeologów i podróżników
żywej starożytności albo średniowiecza, azylu dla znużonych
Europą. Jerozolima: miasto-uniwersum światowej literatury, miasto
nieskończonej księgi kultury, zawierającej wszystkie teksty. Niektórzy
autorzy postrzegają Jerozolimę jako wieczne miasto zanurzone w biblijnych
opowieściach. Inni widzą je jako wielowymiarowy wszechświat:
mityczny, rzeczywisty, historyczny i legendarny – powiedziała.
Wystawa stanowi próbę ukazania fenomenu Świętego Miasta, będącego
jedynym w swoim rodzaju. – Miasta, które fizycznie znajduje się
w konkretnej przestrzeni geograficznej i ma swoją historię, ale jest też
jakimś mitem, czymś niedookreślonym, czymś wymarzonym. Miejscem,
do którego wielu chciałoby dotrzeć, ale nie wszyscy mogą tam trafić.
Miejscem, do którego można próbować dotrzeć przez całe życie. Nasza
wystawa powstała w procesie rozpoznawania tej drogi. To opowieść
o wędrowaniu. Opowieść o tym, jak możemy dotrzeć do Jerozolimy – tej
historycznej, istniejącej na Bliskim Wschodzie, ale także i tej wyobrażonej:
tej Jerozolimy, którą być może każdy ma w sobie – powiedziała
Aleksandra Sulikowska-Bełczowska, kuratorka wystawy.
Wieloletnia praca muzealników
Do wystawy nie doszło przypadkiem. W zbiorach Muzeum Narodowego
w Warszawie kuratorzy odnaleźli dziewiętnastowieczny obiekt wykonany
w Jerozolimie, pochodzący z prawosławnego warsztatu greckiego tak
zwany proskynetarion. – Był to obiekt służący do oddawania czci, pewnego
rodzaju pamiątka z Jerozolimy, a zarazem jej mapa
– wspomniała
Sulikowska-Bełczowska.
Kilka lat później, dzięki staraniom drugiego kuratora, Marcina Romeyko-
Hurko, do zbiorów muzeum zakupiono rycinę Johanna Daniela
Herza starszego: Widok i plan Jerozolimy ze scenami z działalności, męki,
zmartwychwstania i wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. T
a olbrzymia
praca również jest swego rodzaju mapą miasta.
– Kiedy zestawić te dwa obiekty ze sobą, możemy zobaczyć, że opowiadają
tę samą historię o Jerozolimie. Ale mówią one zupełnie innymi
językami: pierwszy językiem tradycji wschodniej, drugi tradycji zachodniej.                                                                                                                                                W pewnym momencie pomyśleliśmy, że byłoby wspaniale pokazać je razem. Potem
rozpoczęliśmy podróż, w której odwiedzaliśmy zbiory dawnego Muzeum Narodowego
w Warszawie. Nasi wspaniali kustosze pokazywali nam swoje zasoby. Z każdym dniem
okazywało się, że obiektów związanych z Jerozolimą jest w tych muzeach coraz więcej.
Tak wiele, że w pewnym momencie zrozumieliśmy, że będzie nam trudno pomieścić
je w jednej przestrzeni ekspozycyjnej. Ta wystawa nie jest bardzo duża, ale znajduje się na
niej wiele obiektów. Myślę, że jej dogłębne obejrzenie, z przyjrzeniem się poszczególnym
dziełom, może zająć dużo czasu – relacjonowała Sulikowska-Bełczowska.
Ekspozycja zawiera ponad dwieście dwadzieścia obiektów, pochodzących z bardzo
szerokiego przedziału czasowego: od starożytności po współczesność. Są to obrazy,
rysunki, akwarele, grafiki, archiwalne fotografie, przedmioty rzemiosła artystycznego,
tkaniny, różnorodne obiekty o charakterze religijnym, na przykład święte księgi czy ikony,
zabytki powstałe we wschodniej części świata i w Europie, czy plakaty. Pochodzą one
w dużej mierze ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Wystawa nie odbyłaby się
jednak bez współpracy tej instytucji z Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Muzeum
Narodowym w Krakowie, parafią rzymskokatolicką pw. Św. Jakuba Apostoła w Toruniu,
Narodową Biblioteką Ossolineum, Żydowskim Instytutem Historycznym i Museum of                                                                                                                                 the Order of St John w Londynie. Przyczynili się do niej również Chris
Niedenthal i Joanna Rajkowska.
Po wystawie możemy się poruszać z pomocą audioprzewodnika1,
czytanego przez Jarosława Juszkiewicza. Obejmuje on niestety tylko
piętnaście wybranych obiektów z całej ekspozycji. Komentarze mają
charakter dość ogólny. Dobrze nadają się do zwiedzania edukacyjnego
dla osób w każdym wieku, ale niewiele nam mówią o konkretnych
dziełach. Na przykład częściowo zachowanemu zwojowi Tory z Europy
Środkowej, pochodzącemu z XIX/XX wieku, towarzyszy nagranie, na
którym słyszymy:
Do Jerozolimy pielgrzymują Żydzi, muzułmanie i chrześcijanie, podążając
za słowem zapisanym w ich świętych księgach. Tora, czyli Pięcioksiąg
Mojżesza, pierwszych pięć ksiąg Starego Testamentu, to najważniejsza
księga judaizmu. Jej nazwa po hebrajsku oznacza „pouczenie, prawo”.
Pergaminowy rękopis w formie zwoju jest przechowywany w synagodze
w specjalnej szafie ołtarzowej. Osłania ją ozdobny futerał, wykonany
z tkaniny, w języku hebrajskim zwany meil. Na wystawie prezentujemy
meil uszyty z aksamitu i ozdobiony złotym haftem [mowa o innym eksponacie].
Należy on do tzw. świętych naczyń, po hebrajsku klej-kodesz [
…].

(...)

© Copyright 2014