Nieograniczona wyobraźnia
Myślę, że moje żydowskie korzenie i wiążąca się z nimi niezgoda na
uprzedzenia i stereotypy, widoczna w moich spektaklach teatralnych,
chociaż w jakiejś małej skali zmienia świat – mówi Dorota Abbe, aktorka,
reżyserka i dramaturżka.
Pracuje w Teatrze Nowym w Poznaniu. Jako reżyserka działa z Grupą Teatralną Wikingowie,
składającą się z osób w kryzysie bezdomności i mających za sobą tego typu
doświadczenia. W ramach tej współpracy powstał szereg niezwykle poruszających i pełnych
empatii spektakli, w tym Ciąg dalszy… dla Leszka czy Ludzie swobodni w świetle badań
empirycznych. Offowe projekty teatralne Abbe realizuje również w ramach Fundacji na
Marginesie, która propaguje ideały tolerancji i poszanowania godności osobistej. Spraw
tych dotyka w jednym z ostatnich projektów, wstrząsającym przedstawieniu Tak sobie
w kosmosie pływam, dotyczącym problemu suicydalnej młodzieży w Polsce.
Sięgając do swojej żydowskiej tożsamości, Abbe wraz z Piotrem Dąbrowskim zrealizowała
adaptację zbioru opowiadań Mikołaja Grynberga Rejwach pod tytułem Tutaj, czyli
gdzie? Rzecz o (nie) pamięci?, a z Michaelem Rubenfeldem szyderczą komedię w formie
political fiction pod tytułem Jeszcze Polska nie zginęła! To alternatywna wizja przyszłości,
w której Izrael upada, a jego mieszkańcy „wracają” do Polski, przekształcając ją w nowy
twór państwowy: Rzeczpospolitą Żydowską. Z kolei odnosząc się do martyrologii,
stworzyła we współpracy z Fundacją Gra/nice wybitny spektakl Ostatni sen Eugenii, podejmując wyparty w zbiorowej świadomości temat nazistowskiego
obozu dziecięcego w Łodzi.
Obok tych wszystkich działań, Abbe tworzy również spektakle dla
dzieci. Jej najnowszym dziełem jest adaptacja Piaskowego Wilka – książki
szwedzkiej autorki Åsy Lind, która w Polsce ukazała się w 2007 roku
(tłum. Agnieszki Stróżyk) nakładem wydawnictwa Zakamarki.
Marek S. Bochniarz: Jak doszło do tego, że w Wałbrzychu wystawiasz
spektakl Piaskowy Wilk? Czy było to zaproszenie ze strony tamtejszego
teatru?
Dorota Abbe: Dwa lata temu dostałam zaproszenie od Zbyszka Prażmowskiego,
dyrektora Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu. Padło ono po tym,
jak na wałbrzyskim festiwalu Małe Prapremiery spektakl Wielki Buzzgrow
z Teatru Pinokio w Łodzi w mojej reżyserii otrzymał od jury dziecięcego
nagrodę za najlepsze przedstawienie, a od jury profesjonalnego nagrodę
za scenografię Grupy Mixer. Zaproponowałam wówczas zaadaptowanie
Piaskowego Wilka, a dyrektor zapalił się do tej propozycji.
Dlaczego tworzysz spektakle dla dzieci? Co Ci one dają?
Tworzenie teatru dla dzieci ma moim zdaniem większy sens niż tego dla
dorosłych. Dorosły widz ma zazwyczaj już wyrobiony gust i światopogląd.
Dzieciom można zadać pytania, na które nie znają jeszcze odpowiedzi,
czy pokazać nieznane im światy. Można również, przynajmniej w pewnym sensie, przyczynić się do ukształtowania takiego młodego człowieka. A ten
człowiek za parę lat będzie już miał wpływ na rzeczywistość. Dlatego w teatrze właśnie
to mnie kręci najbardziej.
Dzieci mają również nieograniczoną niczym wyobraźnię, w związku z czym tworząc
dla nich teatr, również i ja nie muszę niczym się ograniczać. Mogę kreować taki świat,
jaki tylko przyjdzie mi do głowy.
W Wielkim Buzzgrole (Teatr Pinokio w Łodzi) znajdujemy się w świecie szuflady
pełnej odpadków, a rysunek nagryzmolony w złości na kartce papieru ożywa i staje się
bohaterem.
Z kolei w Tylko jednym dniu (Teatr Miejski w Lesznie) Jętka Jednodniówka przeżywała
swój jedyny dzień, a zarazem całe życie w towarzystwie najlepszych kumpli, Dzika i Lisa,
a dzieci śmiały się i płakały razem z nimi.
Natomiast w Piaskowym Wilku Grupa Mixer stworzyła świat tak piękny i przytulny,
że widzowie nie chcą wychodzić po spektaklu, tylko robią sobie zdjęcia na tle scenografii,
a aktorzy istnieją tak pięknie i prawdziwie na scenie, że chce się być częścią tej
piaskowej rodziny.
Takie cuda i wiele, wiele więcej wydarzały się w moich spektaklach. Jest to też wyśmienita
zabawa. Przy takiej pracy wszyscy stajemy się dziećmi. Przeżywając wspólnie
przygody, mamy wraz z całą ekipą aktorską i realizatorską wspaniałą zabawę. Nie zdarza
mi się to w trakcie pracy nad spektaklami dla dorosłych.
(...)
